Wyrazy z poprzedniej edycji konkursu okazały się być łatwe do rozszyfrowania, choć nikomu nie udało się zgadnąć wszystkich. Dzisiaj wyrazy z poziomu drugiego japońskich transkrypcji angielskich określeń -- kontrakcje. Japończycy nie lubią się przemęczać i długie wyrazy skracają poprzez usunięcie ich środkowej części. I tak na przykład gaikokujin (obcokrajowiec) w języku powszechnym określany jest mianem gaijin (obcowiec), a automaty jidouhanbaiki z mojego wcześniejszego postu to po prostu jihanki.
Poniższe wyrazy powstały właśnie w wyniku kontrakcji dłuższych angielskich określeń.
sutaba
rajikase
mero
tereko
eakon
waapuro
pawapo
puresute
Kto zgadnie dwa -- dostaje piwo. Dla ułatwienia dodam, że wszystkie, oprócz 1, związane są z urządzeniami elektronicznymi -- komórkami, komputerami, sprzętem RTV. Od razu też powiem, że 3 to nie mail, który po japońsku nazywa się meeru.
Zbliżają się Swięta i powoli w Tokio pojawiają się Mikołaje, ze sklepów dobiegają kolędy, a świąteczne akcenty pojawiają się w telewizji coraz częściej. Oto dowód -- najnowszy kawałek Tarako:
渋谷, czyli Shibuya to jedno z czterech największych kulturalnych centrów Tokio. Ponieważ mieszkam dwa przystanki od Shibuyi, zdarza mi się odwiedzać to miejsce praktycznie codziennie. W dzisiejszym poście chcę przybliżyć wam troszeczkę to miejsce. Troszeczkę, gdyż o samej Shibuyi możnaby napisać kilka książek.
Shibuya to zatłoczone miejsce pełne barów, restauracji, klubów i sklepów. Jest to zarazem centrum młodzieżowej mody i życia nocnego. Znane jest m.in. z wielkiego scramble crossing, czyli przejścia dla pieszych, na którym piesi przechodzą w 6 kierunkach jednocześnie oraz kilkunastu gigantycznych ekranów umieszczonych na budynkach dookoła przejścia (oglądając poniższy filmik zwróćcie uwagę na reklamę Tarako wyświetlaną na wielkim ekranie).
W Shibuyi spotkać można najróżniejszych frików i fraków. Wśród nich najbardziej chyba wyróżniają się ギャル, czyli gyaru (japońska transkrypcja angielskiego słowa gal). Gyaru to wypindrzone młode Japonki, które spędzają większość swojego czasu i pieniędzy (swoich rodziców) na zakupach (zwłaszcza w słynnym 109 -- Ichi-maru-kyu w Shibuyi). Do gyaru zalicza się kilka kilka subkultur (kogyaru, gangurogyaru, kosupure, yamamba), ale dzisiaj chciałem skupić się na jednej z nich -- yamamba, spotkanie których niedoświadczonego gaijina (obcokrajowca) może przyprawić o zawał serca. Yamamba pokrywają swoje twarze samoopalaczem, usta i oczy malują na biało, utleniają i farbują włosy na jaskrawe kolory, noszą jaskrawe ubrania, a ich paznokcie to całe figurki, często ze zwisającymi breloczkami -- jednym słowem wyglądają na prawdę odrażająco. Ale przekonajcie się sami:
Yamamba spędzają większość czasu na malowaniu swoich twarzy, poprawianiu włosów i ćwiczeniu tańców para-para -- tańca tańczonego w pojedynkę, ale wg ściśle określonego układu, charakterystycznego dla danej piosenki, dzięki czemu wszyscy tańczący są ze sobą dobrze zsynchronizowani.
Wiedzcie również, że istnieje też męski odpowiednik gyaru -- gyaro-oh. Ale o tym może innym razem.
Po krótkiej przerwie spowodowanej brakiem dostępu do internetu (nie zapłaciłem na czas), oto kolejny post.
Język japoński jest stosunkowo ubogi fonologicznie -- posiada mniej spółgłosek i samogłosek od języka polskiego, czy angielskiego (w szczególności Japończycy nie widzą różnicy, upraszczając, pomiędzy polskimi r i l, oraz pomiędzy w i b). Język ten jest również dosyć prymitywny fonotaktycznie -- nie istnieją w nim zbitki spółgłoskowe (takie jak np. st, sł, czy gr) i zdecydowana większość sylab to sylaby otwarte (spółgłoska+samogłoska lub sama samogłoska). Ponieważ jednak japończycy używają dużej ilości zapożyczeń z języków europejskich (zwłaszcza angielskiego), jedną z pierwszych rzeczy, których musiałem się nauczyć w języku japońskim był japoński-angielski, czyli angielski wymawiany na, często komiczny, japoński sposób.
Ciągle jednak mam problemy z niektórymi angielskimi wyrazami, które muszę sprawdzać w słowniku japońsko-angielskim. Na przykład, na rozszyfrowanie tabliczek w pociągach z rysunkiem komórki i napisem manaa moodo poświęciłem sporo czasu, zanim udało mi się to przetłumaczyć jako manner mode, czyli tryb wyciszony.
Tak więc ogłaszam dzisiaj konkurs -- co znaczą poniższe angielskie słowa po angielsku? Powiem tylko, że są to słowa proste i wszystkim na pewno dobrze znane.
baabusu (bardzo często wymawiane przez Kikuchi-sensei niezwykle podobnie do angielskiego brzmienia słowa boobs)