Wycieczka w góry i wizyta w onsenie

Nastał w Japonii czterodniowy długi weekend (4-6 maja) i wraz z Sjergiejem wyruszyliśmy na zaplanową przeze mnie wcześniej, od miesięcy wyczekiwaną wycieczkę w góry. Ze względu jednak na problemy Sjergieja ze stawem biodrowym, zmuszeni byliśmy wrócić już po pierwszym dniu, wykonując zeledwie 1/4 zaplanowanej trasy. Oprócz tego jednak, wycieczkę uważam za dość udaną. O naszych dwudniowych perypetiach poczytać można klikając w znaczniki na poniższej mapce.



Zdjęcia można zobaczyć tutaj. Cała wycieczka zakończyła się wizytą w jednym z tysięcy japońskich onsenów. Onsen (温泉, w dosłownym tłumaczeniu "gorące źródło") to jedna z najpopularniejszych rozrywek Japończyków, co, po mojej pierwszej wizycie, wcale mnie nie dziwi.



Wejście dwóch ubrudzonych białych mężczyzn z wielkimi plecakami wywołało lekką panikę wśród obsługi, która natychmiast zbiegła się, próbując swoim kolektywnym angielskim wyjaśnić nam obowiązujące zasady i upewnić się, że na pewno sobie ze wszystkim poradzimy. W istocie rzeczy, zasad obowiązujących w gorących źródłach jest kilka i ich nieprzestrzeganie uważane jest za wyraz braku kultury osobistej.

Po zapłaceniu za 3-godzinne wejście (500 jenów = 12,5 zł) i wykupieniu ręcznika (200 jenów = 5 zł) bez którego nie powinno się wchodzić do środka, udaliśmy się za prowadzącym nas kierownikiem ośrodka do męskiej przebieralni. Tam, postepując zgodnie z niepisanym regulaminem onsenów, zostawiliśmy wszystkie nasze ubrania w udostępnionym schowku i udaliśmy się do pomieszczenia z basenami, goli jak nas Pan Bóg stworzył, trzymając przed sobą jedynie zakupione ręczniki. Przed wejściem do basenów, należy się bardzo dokładnie umyć siadając na specjalnym plastikowym stołku w jednej z kilkunastu zagródek z prysznicami.

Po dokonaniu wszystkich obowiązkowych czynności mogliśmy się już spokojnie zanurzyć w jednym z kilku dostępnych baseników na zewnątrz lub wewnątrz pomieszczenia, uważając, aby nie włożyć ręczników do wody (najwygodniej jest go po prostu położyć sobie na głowie, jak robi to większość Japończyków). Oprócz basenów z gorącą (ok. 50 stopni) wodą, dostępne były również baseny z zimną (ok. 10 stopni) wodą i kilka razy, naśladując autochtonów, przechodziłem z jednych do drugich. Po ok. 45 minutach mieliśmy już dość i wróciliśmy do przebieralni. Wtedy to popełniłem swoje pierwsze faux pas nie wycierając się w przejściu i kapiąc wodą na podłogę przebieralni na oczach kilku wyraźnie zdegustowanych współonsenowiczów.

Onsen podzielony był na dwie części: damską i męską. Jednakże cała obsługa składała się wyłącznie z kobiet, które, zupełnie niewzruszone, kręciły się pomiędzy równie obojętnymi na ich obecność nagimi użytkownikami basenów, wycierając podłogi i zbierając porzucone ręczniki i kluczyki do szafek.

Wybory c.d.

Ilosc kampanijnych pojazdow zwieksza sie z dnia na dzien, w miare jak zbliza sie niedziela -- dzien wyborow. Kazdy polityk dostaje od wladz prawie 500,000 jenow (ponad 10,000 zl) tylko i wylacznie na wynajecie i uzytkowanie kampanijnego samochodu. Nie jestem tylko pewien, czy to jest na dzien, czy na tydzien...


W miedzyczasie, duza ilosc obywateli Tokio coraz glosniej skarzy sie na wszechobecny halas. Wykorzystuja to niektorzy politycy, ktorzy rozpoczeli anty-kampanijna kampanie. Ubrani w kurtki wyposazone w logo z przekreslonym wanem wyposazonym w wielki glosnik, stoja na ulicach wyrazajac swoj sprzeciw wobec halasliwym pojazdom, namawiajac jednoczesnie do glosowania na nich samych, niewinnych zbrodni zanieczyszczania halasem. Stoja i krzycza swoje opinie uzywajac... przenosnych megafonow (to tylko plastikowe tuby, ale potrafia zrobic duzo halasu).

Wybory na gubernatora Tokio

W zeszłą niedzielę odbywały się w Tokio wybory na gubernatora. Okres przedwyborczych kampanii był jednym z nagłośniejszych okresów jakie tutaj przeżyliśmy -- po całym mieście jeździły wozy reklamowe i z wielką uprzejmością, a jeszcze większym natężeniem dźwięku namawiały do głosowania na konkretnego kandydata. Ubrani w jaskrawo kolorowe kurtki, białe rękawiczki i czarne okulary pasażerowie pojazdów machali do przechodniów ze sztucznym usmiechem i wyraźnym znudzeniem wymalowanym na twarzach. Trudno najwyraźniej zachować entuzjazm po kilku dniach ciągłego pozdrawiania niezmiennie obojętnych obywateli, którzy od czasu do czasu odmachują zupełnie bez przekonania, a jedynie z japońskiego poczucia zachowania reguł społecznych.

Na nasze nieszczęście, kampanie wcale nie ustały po wyborach i dziś od wczesnego ranka bombardowały nasze uszy skrzeczące dźwięki z zainstalowanych na dachach samochodow głośników, (Wybacznie brak polskich literek.... Poprawie jak sie przelacze z powrotem na swoj system)na zmianę zresztą z wyciem syren i dudnieniem głosu przepraszającego mijane samochody dobiegających z wozów straży pożarnej jednej z dziesiątek pobliskich remiz:



Warto może też wspomnieć o samych kandydatach na urząd gubernatora. W Japonii każdy kandydat ma równe prawo do zaprezentowania swojego programu wyborczego w telewizji. Programy nie są w żaden sposób edytowane, ani cenzurowane przez stację telewizyjną. Wszyscy, którzy uważali, ze Polska scena polityczna jest kompromitująca, niech przyjrzą się poniższym kandydatom. Filmy te niemal natychmiast stały się zresztą hitami na Youtube.

1. Toyama Koichi, oficjalny lider Faszystowskiej Partii Kyushu. Legalnie i otwarcie głosi obalenie rządu i unicestwienie Japonii w obecnym jej stanie, przemawiając w stylu a'la Mussolini.



Do wszystkich wyborców! Nazywam się Toyama Koichi. Panowie! Ten naród jest straszny. Nie mam najmniejszego zamiaru dokonywać jakichkolwiek politycznych reform. Reformy i zmiany nie rozwiążą niczego. Nie jesteśmy już w tak dobrej sytuacji. Musimy porzucić ten odrażający naród. Ten naród musi zostać zniszczony. Nie posiadam ani jednej konstruktywnej propozycji. Jedyne, co musimy teraz robić, to "Scrap and scrap"; unicestwić wszystko, co istnieje! Panowie! Gardzę każdym jednym z was. Ludzie, którzy wspierali ten bezwartościowy naród i system, to WY. A dokładniej, większość ludzi oglądających ten film to moi śmiertelni wrogowie. Apeluję do mniejszości z was. Do ludzi Mniejszości. Musimy się zjednoczyć i powstać natychmiast. Ludzie Wiekszości robią z nami co chcą. Ale teraz, w końcu, konstruowany jest świat, w którym Mniejszość nie będzie gnębiona. Ludzie Mniejszości! Jeżeli sądzicie, że głosując możecie coś zmienić, jesteście w BŁĘDZIE. Wybory, to po prostu festiwal dla Większości. Nie ma nic równie idiotycznego dla nas, ludzi Mniejszości, jak wybory. Jeżeli wybieramy większością głosów, oczywiste jest, że wygra Większość. Zastanawiacie się zatem pewnie, dlaczego startuję w wyborach. Ponieważ to długa historia, przeczytajcie moje plakaty i ulotki wyborcze. Sa 2 rodzaje plakatów, więc na pewno przeczytajcie obydwa. Ja... już dłużej nie mogę tolerować ucisku mniejszości tego narodu. Ludzie Mniejszości! Istnieje sposób na przekonanie Większości! Ludzie Większości nie będą pod żadnym względem słuchać naszych głosów. Popieprzony naród, taki jak ten, gdzie rządzi Większość, nie ma innej możliwości, jak zostać zniszczonym! NIEWAŻNE ILE PRZEPROWADZILIBYŚMY REFORM, NIE MA NADZIEI! Każda polityczna reforma proponowana ostatnio, to reforma Większości! My, Mniejszość, oczywiście nie będziemy wspierać ani oczekiwać wyników żadnych z tych reform. My, Mniejszość, nie będziemy już więcej o nic prosić ten naród. My, Mniejszość, mamy tylko jedno wyjście. ZNISZCZYĆ TEN NARÓD! Prawdę mówiąc, JEDYNE WYJŚCIE, JAKIE NAM POZOSTAŁO, TO OBALIĆ RZĄD! Mówię do ludzi Mniejszości! Wykorzystajmy moje przemówienie by posunąć nasze okrutne i przerażające plany obalenia rządu. Na moich plakatach znajduje się informacja jak się ze mną skontaktować. Nie obchodzi mnie, czy skontaktujecie się ze mna przed, czy po wyborach. Zadzwońcie do mnie. Nie obchodzi mnie, oczywiście, czy jesteście pełnoletni i czy nie macie jeszcze prawa głosu lub czy mieszkacie poza granicami Tokio. Wybory nigdy nie miały nic wspólnego z nami, Mniejszością. Na koniec, na wszelki wypadek, chciałbym powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Gdybym został wybrany, Oni będą przerażeni. Ja będę przerażony. Oddajcie pełen wrogości głos na Toyame Koichi'ego! Oddajcie rozpaczliwy głos na Toyame Koichi'ego! A w przeciwnym wypadku nie głosujcie w ogóle! Nic i tak się nie zmieni w wyniku wyborów!


2. Jedyny Bóg Jezus Matayoshi, lider Partii Światowej Wspólnoty Ekonomicznej. Jego program wyborczy głosi, iż dokona on Sądu Ostatecznego jako wcielenie Jezusa i strąci obecnego premiera do Piekieł, a także, że ludzie powinni powrócić do pierwotnego życia rybaków i rolników.




Ja, Jedyny Bóg Jezus Matayoshi, w wyborach do Izby Reprezentantów [niższa izba], w wyborach do Izby Konsuli [wyższa izba], przemawiać będę jako Reprezentant oraz otrzymam głosy. Zostanę poproszony o to, aby zostać Premierem i utworzyć rząd. Potem, po wyborach do Senatu, gabinet Koizumiego szybko się rozwiąże. Premier Koizumi Junichiro powinien poddać się do dymisji i oddać swoje stanowisko Jedynemu Bogowi Jezusowi Matayoshi. W przeciwnym razie, oznaczać to bedzie, iż jest on mordercą innych, niszczycielem ludzkości. Oczywiste jest, ci którzy mordują innych, sami powinni umrzeć. Koizumi Junichiro powininen zatem rozciąć sobie brzuch i umrzeć. Śmierć nie będzie jedyną rzeczą, ktora przytrafi się Koizumi Junichiro. Ja, Jedyny Bog Jezus Matayoshi, osobiście rzucę Koizumi Junichiro w Ogień Piekielny.


3. Sasuke Wspaniały, przewodniczący Rady Prefektury Iwate i zawodowy zapaśnik. Nie był kandydatem na gubernatora Tokio, ale z pewnością jest interesującym politykiem.



Co ciekawe, tokijskie władze zarządały usunięcia powyższych filmów z Youtube, uzasadniając to tym, że zwieksza to szanse tych kandydatów, do których filmy należą.

Hanami

Nastała długo przez Japończyków wyczekiwana sakura, czyli kwitnięcie wiśni (dokładny jej moment był głównym tematem prognoz pogody od wielu tygodni). Każdy szanujący się mieszkaniec Tokio po nadejściu łikendu udał się więc spotkać ze swoimi znajomymi w parku na wspólnym hanami (花見, dosł. oglądanie kwiatów) -- pikniku połączonym z podziwianiem piękna kwitnących drzew.


Jak co roku, największe tłumy zebrały się w parku Ueno, gdzie i my udaliśmy się w nadziei na zrobienie kilku interesujących zdjęć. Niesieni nurtem gęstej ludzkiej masy powoli przelewającej się przez park, podziwialiśmy niecodzienne widoki -- drzewa obficie przypruszone przepięknymi biało-różowymi kwiatkami oraz siedzących jeden na drugim na plastikowych matach na ziemi Japończyków, beztrosko rozkoszujących się piknikiem, wydających się zupełnie ignorować otaczające ich hałaśliwe tłumy. Szacuje się, że w parku znajdowało się do kilkuset tysięcy osób jednocześnie, co daje kilkaset osób na jedno drzewko wiśni.

Nasza wizyta w parku zakończyła się już po kilkudziesięciu minutach, gdyż nieprzerwany ścisk był bardzo męczący i nie potrafiliśmy odnaleźć w tym podobnej radości, jaką przejawiali Tokijczycy. Kilka zrobionych w tym czasie zdjęć znajdziecie w tym albumie, aczkolwiek muszę powiedzieć, że są dosyć monotematyczne -- większość podlega jednemu schematowi: na dole setki czarnych japońskich głów, na górze miliony białych kwiatów wiśni.

Święta narodowe

Dzisiaj przypada równonoc wiosenna (Shubun no hi). W Japonii jest to kolejny dzień wolny od pracy ze względu na, jak to tłumaczą Japończycy, "umiłowanie przyrody i wszelkiego życia" całego narodu. Przy okazji chciałem podzielić się więc kilkoma obserwacjami na temat japońskich świąt narodowych. Otóż Japończycy mają, oprócz stosunkowo dużej ilości dni wolnych, kilka bardzo ciekawych moim zdaniem pomysłów na dalsze uprzyjemnienie życia. Tutejsze prawo stanowi, iż każdy dzień, który znajduje się pomiędzy dwoma wolnymi dniami, automatycznie również staje się dniem wolnym, dzięki czemu np. 4 maja, dzień pomiędzy Świętem Konstytucji (3 maja) i Dniem Dziecka (5 maja), jest narodowym świętem Dnia Pomiędzy Świętem Konstytucji i Dniem Dziecka (chociąż, począwszy od roku 2007, ustanowiony został Świętem Zieleni).

Dodatkowo funkcjonuje tutaj niedawno wprowadzony genialny System Wesołych Poniedziałków (dokładnie tak brzmi jego oficjalna nazwa -- Happi Mandee Seido). System ten polega na zamianie wszystkich stałych świąt, które się da, na święta ruchome, które wypadają mniej więcej w tym samym czasie, ale w poniedziałek. W ten sposób większość świąt narodowych wydłuża weekend o jeden dzień -- np. Narodowe Święto Zdrowia i Sportu, zamiast 10 października, obchodzone jest w drugi poniedziałek października. Podobnie ma się rzecz z innymi, czasem dość dziwnymi, japońskimi świętami: Świętem Morza, Świętem Dorastania, czy Dniem Szacunku Dla Starszych.

Kambek

Po dwumiesięcznej przerwie postanowiłem wznowić swoją e-twórczość. Przestałem pisywać na bloga z powodu dużej ilości pracy: nauki do egzaminu wstępnego na studia doktoranckie (zdany), kursu japońskiego i końcowego egzaminu (zdany, 85%) oraz badań i dziesiątek raportów pisemnych i ustnych na temat moich nieistniejących postępów w badaniach naukowych.


 
Solemnie obiecuję zatem, że od dzisiaj, co kilka dni pojawi się tutaj krótki, acz mam nadzieję ciekawy, pościk z mojego życia po drugiej stronie kontynentu eurazjatyckiego.

A na chwilę obecną, życzę wszystkim wesołego Dnia Białego! Dzień Biały (po japońsku nazywany z angielskiego howaitodee) to japońskie święto obchodzone równo miesiąc po walentynkach, podczas którego mężczyźni obdarowują prezentami kobiety, co jest sytuacją dokładnie odwrotną do dnia 14 lutego, gdy to kobiety wręczają upominki mężczyznom.

Japońska telewizja

Oto kolejny post, w którym próbuję udowodnić odmienność japońskiej telewizji od tego, co przywykliśmy oglądać na naszych ekranach. Obraz tworzony przez poniższe wyrywki z pewnych japońskich programów jest oczywiście mocno przerysowany (przez zdecydowaną większość czasu lecą tu mydlane opery i programy o wiele mniej szalone i nadzwyczaj nudne), niemniej jednak dosyć dobrze pokazuje pewne aspekty mentalności kraju kwitnącej wiśni.





Bardziej typowe japońskie programy (za każdym razem jak włączę telewizor, podobny program leci na co najmniej jednym kanale) wyglądają tak (zwróćcie uwagę na typowo japoński, przesycony kolorami słodziutki wystrój studia, wszechobecne wyskakujące kolorowe komentujące napisy i raczej niewysublimowany scenariusz):





Na koniec jeszcze przezabawne japońskie lekcje angielskiego -- połączone z aerobikiem:



...i lekcje angielskiego slangu dla młodzieży prowadzone przez uosobienie japońskiej antylogii -- słodką blond hardrokową wróżkę:

あけましておめでとうございます

...czyli Szczęśliwego Nowego Roku. Zanim japońskie świątynie obwieściły nastanie nowego roku 108 uderzeniami dzwonu, blisko połowa Japończyków, jak co roku, spędziła wieczór sylwestrowy oglądając noworoczny program Kouhaku-Utagassen w telewizji publicznej NHK TV (którego tradycja sięga roku 1951, choć wtedy jeszcze nadawany był przez radio). Ponieważ ostatnio uczestniczyłem w kilku dyskusjach na temat definicji kiczu, oto mój głos w dyskusji i moja opinia na temat, jak wygląda kwintesencja tego zjawiska -- fragment wspomnianej japońskiej gali noworocznej: