Japońska telewizja

Oto kolejny post, w którym próbuję udowodnić odmienność japońskiej telewizji od tego, co przywykliśmy oglądać na naszych ekranach. Obraz tworzony przez poniższe wyrywki z pewnych japońskich programów jest oczywiście mocno przerysowany (przez zdecydowaną większość czasu lecą tu mydlane opery i programy o wiele mniej szalone i nadzwyczaj nudne), niemniej jednak dosyć dobrze pokazuje pewne aspekty mentalności kraju kwitnącej wiśni.





Bardziej typowe japońskie programy (za każdym razem jak włączę telewizor, podobny program leci na co najmniej jednym kanale) wyglądają tak (zwróćcie uwagę na typowo japoński, przesycony kolorami słodziutki wystrój studia, wszechobecne wyskakujące kolorowe komentujące napisy i raczej niewysublimowany scenariusz):





Na koniec jeszcze przezabawne japońskie lekcje angielskiego -- połączone z aerobikiem:



...i lekcje angielskiego slangu dla młodzieży prowadzone przez uosobienie japońskiej antylogii -- słodką blond hardrokową wróżkę:

あけましておめでとうございます

...czyli Szczęśliwego Nowego Roku. Zanim japońskie świątynie obwieściły nastanie nowego roku 108 uderzeniami dzwonu, blisko połowa Japończyków, jak co roku, spędziła wieczór sylwestrowy oglądając noworoczny program Kouhaku-Utagassen w telewizji publicznej NHK TV (którego tradycja sięga roku 1951, choć wtedy jeszcze nadawany był przez radio). Ponieważ ostatnio uczestniczyłem w kilku dyskusjach na temat definicji kiczu, oto mój głos w dyskusji i moja opinia na temat, jak wygląda kwintesencja tego zjawiska -- fragment wspomnianej japońskiej gali noworocznej: