Japan: Robot Nation

Może nie niezwykły, ale ciekawy dokument o Japonii (zwłaszcza część poświęcona prawom obcokrajowca).


Kamen Rider kontra Rozgwiazdowy Hitler

Często potrafimy wyjąć postaci z kultury i historii Japonii i włożyć je w kontekst, który Japończykom wyda się komiczny, ale to działa też w drugą stronę. Oto Kamen Rider kontra Rozgwiazdowy Hitler, fragmenty odcinków wyemitowanych w 1974 roku.





Dzięki PinkTentacle.com

Oświadczenie

Japonia -- the land of the weird -- tak uważa chyba każdy gajdzin, gdy tu przyjeżdża. Ba, z reguły jest to główny powód jego wizyty -- taka większa wizyta w cyrku: przyjechać, zabawić się oglądając ten dziwny naród z ich śmiesznymi krzaczkami zamiast liter, przepychanki w porannym metrze, zrobić sobie fotkę z nieziemsko poprzebieranymi dziewczętami w Harajuku, i wrócić -- z ignorancją na temat tego kraju niemniejszą niż wcześniej. To było właśnie głównym powodem zaprzestania aktualizacji mojego bloga -- nie chciałem przyczyniać się do propagacji mało uzasadnionych stereotypów Japończyków-dziwaków. W miarę, jak Tokio stawało się coraz bardziej moim domem, tego typu poglądy zaczęły mnie drażnić. W każdym kraju zdarzają się osoby odbiegające od powszechnie przyjmowanych norm (co oczywiście nie jest złe, a nawet wręcz przeciwnie).

Jednak muszę to przyznać -- Japończycy potrafią mieć pomysły nietypowe, interesujące i świeże, a czasem nawet dziwaczne i absurdalne. I nie znam kraju, w którym zdarzałoby się to częściej. Postanowiłem więc na powrót do aktualizacji bloga, na ile oczywiście pozwoli mi moje lenistwo, zamieszczając jednak odpowiednie ostrzeżenie:

,,UWAGA: czytanie niniejszego bloga może powodować tworzenie nieprawdziwych i niezdrowych wyobrażeń o Japonii. Zaleca się zachowanie zdrowego rozsądku i nie uogólnianie zamieszczonych tu treści na cały japoński naród.''

No więc moje sumienie się trochę uspokoiło. A z nowymi wpisami -- zobaczymy jak to wyjdzie.

Wycieczka w góry i wizyta w onsenie

Nastał w Japonii czterodniowy długi weekend (4-6 maja) i wraz z Sjergiejem wyruszyliśmy na zaplanową przeze mnie wcześniej, od miesięcy wyczekiwaną wycieczkę w góry. Ze względu jednak na problemy Sjergieja ze stawem biodrowym, zmuszeni byliśmy wrócić już po pierwszym dniu, wykonując zeledwie 1/4 zaplanowanej trasy. Oprócz tego jednak, wycieczkę uważam za dość udaną. O naszych dwudniowych perypetiach poczytać można klikając w znaczniki na poniższej mapce.



Zdjęcia można zobaczyć tutaj. Cała wycieczka zakończyła się wizytą w jednym z tysięcy japońskich onsenów. Onsen (温泉, w dosłownym tłumaczeniu "gorące źródło") to jedna z najpopularniejszych rozrywek Japończyków, co, po mojej pierwszej wizycie, wcale mnie nie dziwi.



Wejście dwóch ubrudzonych białych mężczyzn z wielkimi plecakami wywołało lekką panikę wśród obsługi, która natychmiast zbiegła się, próbując swoim kolektywnym angielskim wyjaśnić nam obowiązujące zasady i upewnić się, że na pewno sobie ze wszystkim poradzimy. W istocie rzeczy, zasad obowiązujących w gorących źródłach jest kilka i ich nieprzestrzeganie uważane jest za wyraz braku kultury osobistej.

Po zapłaceniu za 3-godzinne wejście (500 jenów = 12,5 zł) i wykupieniu ręcznika (200 jenów = 5 zł) bez którego nie powinno się wchodzić do środka, udaliśmy się za prowadzącym nas kierownikiem ośrodka do męskiej przebieralni. Tam, postepując zgodnie z niepisanym regulaminem onsenów, zostawiliśmy wszystkie nasze ubrania w udostępnionym schowku i udaliśmy się do pomieszczenia z basenami, goli jak nas Pan Bóg stworzył, trzymając przed sobą jedynie zakupione ręczniki. Przed wejściem do basenów, należy się bardzo dokładnie umyć siadając na specjalnym plastikowym stołku w jednej z kilkunastu zagródek z prysznicami.

Po dokonaniu wszystkich obowiązkowych czynności mogliśmy się już spokojnie zanurzyć w jednym z kilku dostępnych baseników na zewnątrz lub wewnątrz pomieszczenia, uważając, aby nie włożyć ręczników do wody (najwygodniej jest go po prostu położyć sobie na głowie, jak robi to większość Japończyków). Oprócz basenów z gorącą (ok. 50 stopni) wodą, dostępne były również baseny z zimną (ok. 10 stopni) wodą i kilka razy, naśladując autochtonów, przechodziłem z jednych do drugich. Po ok. 45 minutach mieliśmy już dość i wróciliśmy do przebieralni. Wtedy to popełniłem swoje pierwsze faux pas nie wycierając się w przejściu i kapiąc wodą na podłogę przebieralni na oczach kilku wyraźnie zdegustowanych współonsenowiczów.

Onsen podzielony był na dwie części: damską i męską. Jednakże cała obsługa składała się wyłącznie z kobiet, które, zupełnie niewzruszone, kręciły się pomiędzy równie obojętnymi na ich obecność nagimi użytkownikami basenów, wycierając podłogi i zbierając porzucone ręczniki i kluczyki do szafek.

Wybory c.d.

Ilosc kampanijnych pojazdow zwieksza sie z dnia na dzien, w miare jak zbliza sie niedziela -- dzien wyborow. Kazdy polityk dostaje od wladz prawie 500,000 jenow (ponad 10,000 zl) tylko i wylacznie na wynajecie i uzytkowanie kampanijnego samochodu. Nie jestem tylko pewien, czy to jest na dzien, czy na tydzien...


W miedzyczasie, duza ilosc obywateli Tokio coraz glosniej skarzy sie na wszechobecny halas. Wykorzystuja to niektorzy politycy, ktorzy rozpoczeli anty-kampanijna kampanie. Ubrani w kurtki wyposazone w logo z przekreslonym wanem wyposazonym w wielki glosnik, stoja na ulicach wyrazajac swoj sprzeciw wobec halasliwym pojazdom, namawiajac jednoczesnie do glosowania na nich samych, niewinnych zbrodni zanieczyszczania halasem. Stoja i krzycza swoje opinie uzywajac... przenosnych megafonow (to tylko plastikowe tuby, ale potrafia zrobic duzo halasu).

Wybory na gubernatora Tokio

W zeszłą niedzielę odbywały się w Tokio wybory na gubernatora. Okres przedwyborczych kampanii był jednym z nagłośniejszych okresów jakie tutaj przeżyliśmy -- po całym mieście jeździły wozy reklamowe i z wielką uprzejmością, a jeszcze większym natężeniem dźwięku namawiały do głosowania na konkretnego kandydata. Ubrani w jaskrawo kolorowe kurtki, białe rękawiczki i czarne okulary pasażerowie pojazdów machali do przechodniów ze sztucznym usmiechem i wyraźnym znudzeniem wymalowanym na twarzach. Trudno najwyraźniej zachować entuzjazm po kilku dniach ciągłego pozdrawiania niezmiennie obojętnych obywateli, którzy od czasu do czasu odmachują zupełnie bez przekonania, a jedynie z japońskiego poczucia zachowania reguł społecznych.

Na nasze nieszczęście, kampanie wcale nie ustały po wyborach i dziś od wczesnego ranka bombardowały nasze uszy skrzeczące dźwięki z zainstalowanych na dachach samochodow głośników, (Wybacznie brak polskich literek.... Poprawie jak sie przelacze z powrotem na swoj system)na zmianę zresztą z wyciem syren i dudnieniem głosu przepraszającego mijane samochody dobiegających z wozów straży pożarnej jednej z dziesiątek pobliskich remiz:



Warto może też wspomnieć o samych kandydatach na urząd gubernatora. W Japonii każdy kandydat ma równe prawo do zaprezentowania swojego programu wyborczego w telewizji. Programy nie są w żaden sposób edytowane, ani cenzurowane przez stację telewizyjną. Wszyscy, którzy uważali, ze Polska scena polityczna jest kompromitująca, niech przyjrzą się poniższym kandydatom. Filmy te niemal natychmiast stały się zresztą hitami na Youtube.

1. Toyama Koichi, oficjalny lider Faszystowskiej Partii Kyushu. Legalnie i otwarcie głosi obalenie rządu i unicestwienie Japonii w obecnym jej stanie, przemawiając w stylu a'la Mussolini.



Do wszystkich wyborców! Nazywam się Toyama Koichi. Panowie! Ten naród jest straszny. Nie mam najmniejszego zamiaru dokonywać jakichkolwiek politycznych reform. Reformy i zmiany nie rozwiążą niczego. Nie jesteśmy już w tak dobrej sytuacji. Musimy porzucić ten odrażający naród. Ten naród musi zostać zniszczony. Nie posiadam ani jednej konstruktywnej propozycji. Jedyne, co musimy teraz robić, to "Scrap and scrap"; unicestwić wszystko, co istnieje! Panowie! Gardzę każdym jednym z was. Ludzie, którzy wspierali ten bezwartościowy naród i system, to WY. A dokładniej, większość ludzi oglądających ten film to moi śmiertelni wrogowie. Apeluję do mniejszości z was. Do ludzi Mniejszości. Musimy się zjednoczyć i powstać natychmiast. Ludzie Wiekszości robią z nami co chcą. Ale teraz, w końcu, konstruowany jest świat, w którym Mniejszość nie będzie gnębiona. Ludzie Mniejszości! Jeżeli sądzicie, że głosując możecie coś zmienić, jesteście w BŁĘDZIE. Wybory, to po prostu festiwal dla Większości. Nie ma nic równie idiotycznego dla nas, ludzi Mniejszości, jak wybory. Jeżeli wybieramy większością głosów, oczywiste jest, że wygra Większość. Zastanawiacie się zatem pewnie, dlaczego startuję w wyborach. Ponieważ to długa historia, przeczytajcie moje plakaty i ulotki wyborcze. Sa 2 rodzaje plakatów, więc na pewno przeczytajcie obydwa. Ja... już dłużej nie mogę tolerować ucisku mniejszości tego narodu. Ludzie Mniejszości! Istnieje sposób na przekonanie Większości! Ludzie Większości nie będą pod żadnym względem słuchać naszych głosów. Popieprzony naród, taki jak ten, gdzie rządzi Większość, nie ma innej możliwości, jak zostać zniszczonym! NIEWAŻNE ILE PRZEPROWADZILIBYŚMY REFORM, NIE MA NADZIEI! Każda polityczna reforma proponowana ostatnio, to reforma Większości! My, Mniejszość, oczywiście nie będziemy wspierać ani oczekiwać wyników żadnych z tych reform. My, Mniejszość, nie będziemy już więcej o nic prosić ten naród. My, Mniejszość, mamy tylko jedno wyjście. ZNISZCZYĆ TEN NARÓD! Prawdę mówiąc, JEDYNE WYJŚCIE, JAKIE NAM POZOSTAŁO, TO OBALIĆ RZĄD! Mówię do ludzi Mniejszości! Wykorzystajmy moje przemówienie by posunąć nasze okrutne i przerażające plany obalenia rządu. Na moich plakatach znajduje się informacja jak się ze mną skontaktować. Nie obchodzi mnie, czy skontaktujecie się ze mna przed, czy po wyborach. Zadzwońcie do mnie. Nie obchodzi mnie, oczywiście, czy jesteście pełnoletni i czy nie macie jeszcze prawa głosu lub czy mieszkacie poza granicami Tokio. Wybory nigdy nie miały nic wspólnego z nami, Mniejszością. Na koniec, na wszelki wypadek, chciałbym powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Gdybym został wybrany, Oni będą przerażeni. Ja będę przerażony. Oddajcie pełen wrogości głos na Toyame Koichi'ego! Oddajcie rozpaczliwy głos na Toyame Koichi'ego! A w przeciwnym wypadku nie głosujcie w ogóle! Nic i tak się nie zmieni w wyniku wyborów!


2. Jedyny Bóg Jezus Matayoshi, lider Partii Światowej Wspólnoty Ekonomicznej. Jego program wyborczy głosi, iż dokona on Sądu Ostatecznego jako wcielenie Jezusa i strąci obecnego premiera do Piekieł, a także, że ludzie powinni powrócić do pierwotnego życia rybaków i rolników.




Ja, Jedyny Bóg Jezus Matayoshi, w wyborach do Izby Reprezentantów [niższa izba], w wyborach do Izby Konsuli [wyższa izba], przemawiać będę jako Reprezentant oraz otrzymam głosy. Zostanę poproszony o to, aby zostać Premierem i utworzyć rząd. Potem, po wyborach do Senatu, gabinet Koizumiego szybko się rozwiąże. Premier Koizumi Junichiro powinien poddać się do dymisji i oddać swoje stanowisko Jedynemu Bogowi Jezusowi Matayoshi. W przeciwnym razie, oznaczać to bedzie, iż jest on mordercą innych, niszczycielem ludzkości. Oczywiste jest, ci którzy mordują innych, sami powinni umrzeć. Koizumi Junichiro powininen zatem rozciąć sobie brzuch i umrzeć. Śmierć nie będzie jedyną rzeczą, ktora przytrafi się Koizumi Junichiro. Ja, Jedyny Bog Jezus Matayoshi, osobiście rzucę Koizumi Junichiro w Ogień Piekielny.


3. Sasuke Wspaniały, przewodniczący Rady Prefektury Iwate i zawodowy zapaśnik. Nie był kandydatem na gubernatora Tokio, ale z pewnością jest interesującym politykiem.



Co ciekawe, tokijskie władze zarządały usunięcia powyższych filmów z Youtube, uzasadniając to tym, że zwieksza to szanse tych kandydatów, do których filmy należą.

Hanami

Nastała długo przez Japończyków wyczekiwana sakura, czyli kwitnięcie wiśni (dokładny jej moment był głównym tematem prognoz pogody od wielu tygodni). Każdy szanujący się mieszkaniec Tokio po nadejściu łikendu udał się więc spotkać ze swoimi znajomymi w parku na wspólnym hanami (花見, dosł. oglądanie kwiatów) -- pikniku połączonym z podziwianiem piękna kwitnących drzew.


Jak co roku, największe tłumy zebrały się w parku Ueno, gdzie i my udaliśmy się w nadziei na zrobienie kilku interesujących zdjęć. Niesieni nurtem gęstej ludzkiej masy powoli przelewającej się przez park, podziwialiśmy niecodzienne widoki -- drzewa obficie przypruszone przepięknymi biało-różowymi kwiatkami oraz siedzących jeden na drugim na plastikowych matach na ziemi Japończyków, beztrosko rozkoszujących się piknikiem, wydających się zupełnie ignorować otaczające ich hałaśliwe tłumy. Szacuje się, że w parku znajdowało się do kilkuset tysięcy osób jednocześnie, co daje kilkaset osób na jedno drzewko wiśni.

Nasza wizyta w parku zakończyła się już po kilkudziesięciu minutach, gdyż nieprzerwany ścisk był bardzo męczący i nie potrafiliśmy odnaleźć w tym podobnej radości, jaką przejawiali Tokijczycy. Kilka zrobionych w tym czasie zdjęć znajdziecie w tym albumie, aczkolwiek muszę powiedzieć, że są dosyć monotematyczne -- większość podlega jednemu schematowi: na dole setki czarnych japońskich głów, na górze miliony białych kwiatów wiśni.