Oświadczenie

Japonia -- the land of the weird -- tak uważa chyba każdy gajdzin, gdy tu przyjeżdża. Ba, z reguły jest to główny powód jego wizyty -- taka większa wizyta w cyrku: przyjechać, zabawić się oglądając ten dziwny naród z ich śmiesznymi krzaczkami zamiast liter, przepychanki w porannym metrze, zrobić sobie fotkę z nieziemsko poprzebieranymi dziewczętami w Harajuku, i wrócić -- z ignorancją na temat tego kraju niemniejszą niż wcześniej. To było właśnie głównym powodem zaprzestania aktualizacji mojego bloga -- nie chciałem przyczyniać się do propagacji mało uzasadnionych stereotypów Japończyków-dziwaków. W miarę, jak Tokio stawało się coraz bardziej moim domem, tego typu poglądy zaczęły mnie drażnić. W każdym kraju zdarzają się osoby odbiegające od powszechnie przyjmowanych norm (co oczywiście nie jest złe, a nawet wręcz przeciwnie).

Jednak muszę to przyznać -- Japończycy potrafią mieć pomysły nietypowe, interesujące i świeże, a czasem nawet dziwaczne i absurdalne. I nie znam kraju, w którym zdarzałoby się to częściej. Postanowiłem więc na powrót do aktualizacji bloga, na ile oczywiście pozwoli mi moje lenistwo, zamieszczając jednak odpowiednie ostrzeżenie:

,,UWAGA: czytanie niniejszego bloga może powodować tworzenie nieprawdziwych i niezdrowych wyobrażeń o Japonii. Zaleca się zachowanie zdrowego rozsądku i nie uogólnianie zamieszczonych tu treści na cały japoński naród.''

No więc moje sumienie się trochę uspokoiło. A z nowymi wpisami -- zobaczymy jak to wyjdzie.

2 komentarze:

Jedi Grzyb pisze...

So say we all!

W pełni się zgadzam! Prawda jest, że Japonia to kraj bardzo różniący się od naszego, ale przede wszystkim jest krajem pięknym, bogatym kulturowo.

A zanim zacznie się wymieniać japońskie "dziwactwa", warto spojrzeć na całe multum naszych polskich :P

Pozdrawiam autora, jego małżonkę i potomstwo!

malczun pisze...

No, ale trzeba przyznać, że nawał dziwności jednych Japończyków względem innych Japończyków jest również ogromny.

W Berlinie też spotykaliśmy różnych freaków w stylu gościa w gajerku z aktówką i żółtym irokezem na głowie, ale Europa jest dużo bardziej homogeniczna w zachowaniach/wyglądzie niż Japonia.

Dlatego myślę, że uwzględniając disclaimer, że zwykły salaryman jest tak samo zwykłym etatowcem jak polski, można spokojnie dziwić się "Co też Japończycy nie wymyślą"