Mój sensei

Profesor Sagayama od razu wydał mi się bardzo przyjemnym i otwartym człowiekiem. Dużo mówi, ciągle się śmieje i żartuje. Wydaje się być również zainteresowany moją osobą i tym, co mam do powiedzenia.

Jednakże Profesor ma również i ciemną stronę. Jak wielu Japończyków jest pracoholikiem. Do domu wraca tylko na weekendy -- noce spędza w swoim pokoju nad laboratorium, który zresztą jest bardzo wygodnie, acz skromnie, urządzony. Ma w nim więc łóżko, kosze na brudne ubrania, ekspres do kawy, telewizor, lodówkę i wszystko co jest potrzebne do przeczekania nocy i powrotu do dalszej pracy.

Zauważyłem również, że w pomieszczeniach, w których stoją biurka studentów (w tym i moje) na półkach leży mnóstwo śpiworów, a na zdjęciach z laboratorium widziałem studentów śpiących na podłodze tuż obok kolegów ślęczących przed monitorami. Zresztą nigdy nie udało mi się doczekać chwili, gdy laboratorium pustoszeje pod koniec dnia. Zaczynam się więc troszeczkę obawiać, czy przypadkiem nie pójdę, nie chcąc się wyłamywać, w ich ślady.

6 komentarzy:

Monisia pisze...

może lepiej zacznij świecić im przykładem i pokaż jak wygląda normalne życie ;)

Unknown pisze...

A czy wyjeżdża się do Japonii, aby prowadzić normalne życie?

Jedi Grzyb pisze...

My God! Japończycy powinni wynaleźć 36-godzinne doby ;P Może śpiwory zamieniliby na normalne łóżka w domu :-)

Unknown pisze...

jak wszyscy maja takie male mieszkanka, to sie nie dziwie, ze spia gdze popadnie ;)

Unknown pisze...

jak wszyscy maja takie male mieszkanka, to sie nie dziwie, ze spia gdzie popadnie ;)

Anonimowy pisze...

A w ich apartamentach nie znalazles jeszcze gumowych, naturalnej wielkosci nadmuchiwanych lalek antonio banderasa? :)