Jidouhanbaiki
...czyli automaty: z napojami (zimnymi i gorącymi), ciastkami, lodami, kanapkami, gorącymi zupkami, gazetami, papierosami, prezerwatywami, piwem, bateriami, czy biletami (których używam regularnie).
Wg danych z 1997 roku, w całej Japonii zainstalowane było 5,5 mln różnego rodzaju automatów, co daje jeden automat na 23 osoby i 14,5 automatów na km^2 i gwarantuje temu krajowi pierwsze miejsce ze wszystkich krajów na świecie. Od tego czasu jednak liczba automatów stale rosła i obecnie (tu niestety nie mam dokładnych danych) przeciętny Tokijczyk dzieli jeden automat z dwoma sąsiadami.
Oprócz całkiem normalnych rzeczy, które już wymieniłem, zdarzają się również automaty zaskakujące swoją ofertą -- np. kilogramowymi workami ryżu, ipodami, płytami z muzyką, rhinoceros beetles (nie znam polskiej nazwy; sprzedawane są jako zwierzęta domowe dla dzieci), filmami porno (np. w czerwonej dzielnicy w Shinjuku), papierem toaletowym (przed publicznymi toaletami), tamponami, parasolkami oraz słynne automaty z używanymi przez uczennice majtkami (zostały wycofane z użycia kilka lat temu). W automatach można kupić prawie wszystko.
Co ciekawe, żadne z tych automatów nie są dewastowane, ani okradane. Czytałem dzisiaj nawet o "automatach" w postaci niepilnowanego stoiska z warzywami i pudełka, do którego należy wrzucić odliczoną kwotę za wzięte produkty -- system, który w żadnym znanym mi kraju, poza Japonią, nie miałby racji bytu.
Na koniec krótki filmik (znaleziony na youtube) o automatach w Tokio.
4 komentarze:
pierwszy :)
mal
PS. Cholera spoznilem sie, zlikwidowali te automaty z majtkami :(
Hmm... już myślałem, że koleś naprawdę kupił sobie puszkę potu... Dopiero jak powiedział, że smakuje cytrynowo, to trochę odetchnąłem :).
Ja tego próbowałem i dla mnie smakuje bardziej jak pot niż cytryna...
Takie niepilnowane stoiska z warzywami to nie tylko w Japonii można spotkać! W Danii widziałem przydrożne budy z napisem KARTOFFELN, półkami z workami ziemniaków i puszką na monety :P
Prześlij komentarz